https://www.youtube.com/watch?v=idzj_ULOSAo
Wziąłem i go skomentowałem. O! tak właśnie:
"dobrze mówi. To jest prawda ale to
wciąż jest tylko czubek góry lodowej. Prawie cała nauka służy
szatanowi. Od czasów oświecenia (filozofia Kanta - narodziny
państwa totalitarnego) głoszony jest fałszywy pogląd, że nauka i
religia się wykluczają. Dlatego postęp dokonuje się w technologii
ale nie w nauce jako takiej. Ta staje się coraz głupsza. Jakieś
95% socjologii i ok 85% psychologii nadaje się do śmieci.
Politologia - pusty śmiech. Ekonomia - XVI wieczni scholastycy
hiszpańscy stworzyli podwaliny ekonomii, która zaradziła by
wszystkim kryzysom - zostali zapomniani. Fizyka - ci to w ogóle mają
przerąbane - wykluczając istnienie Boga, nie są w stanie wyjaśnić
najbardziej elementarnych prawd (grawitacja, względność/bezwzględność
prędkości światła i czasu). Kiedy to zrozumiałem to się za
głowę złapałem. Najgorsze jest to, że nauka w obecnej postaci
jest skrajnie konserwatywna - ma znamiona kultu, bo zamiast
falsyfikować kolejne teorie, zagłusza tych którzy to robią
(często niszcząc karierę i dorobek życia), chcąc za wszelką
cenę nadać pewnym twierdzeniom status dogmatu. Nauka współczesna
ma wszelkie znamiona kultu i jest tym, czym w Starym Testamencie były
kult baala i molocha."
Problem nauki jest, moim zdaniem, aż tak poważny i aż tak banalny jednocześnie. Rozwiązanie jest zaskakująco proste, choć nieprawdopodobnie trudne do zaimplementowania, bo wymaga weryfikacji 90% wszystkich "naukowych" twierdzeń i teorii. Podstawą nowego podejścia naukowego powinno być założenie, że może istnieć taki wszechświat, w którym podstawą sensu (czyli wszelkiego rozumowania) jest Bóg (rozumiany jako: Byt osobowy, wszechmocny Stwórca, pierwszy Poruszyciel i Opatrzność). Drugim założeniem jest, że w badaniu układów o wysokim poziomie złożoności (ilości elementów stałych i zmiennych) metoda statystyczna nie ma zastosowania. Osoba (na przykładzie ludzi) jest układem x elementowym, gdzie x dąży do nieskończoności. Każdy człowiek jest niezwykle skomplikowany, bo osobowość składa się z elementów wzajemnie od siebie zależnych, przez co ich liczba się multiplikuje, rosnąc wykładniczo. Utożsamiając wszechświat z Bogiem (osobą) nie możemy, badając go, poelgać na metodzie statystycznej, bo każde obserwowalne zjawisko, w swojej istocie jest nieskończenie złożone i jedyne w swoim rodzaju. Na przykład, w świetle wiary chrześcijańskiej (katolickiej) można zakładać (i w tym przypadku będzie to założenie naukowe), że każde zjawisko występujące we wszechświecie jest następstwem działania Osoby Bożej, mające na celu komunikację z daną, konkretną osobą ludzką. Czyli:: "nie ma przypadków, są tylko znaki" jak mawiał ś.p. ks. Bronisław Bozowski.